No cóż… ten tasiemiec wystrzelił z kolejna edycją. Jak co roku. Kolejna edycja, kolejne małe zmiany, kolejne „nowości” które w sumie już widzieliśmy, drobne poprawki kosmetyczne… Mimo to i tak miliony ludzi kupi tą grę. Mimo że nie ma w niej nic, o czym można powiedzieć „WOW, To jest coś naprawdę nowego”!

No bo na przykład graficznie to jest dokładnie ta sama gra.  Ciutkę poprawiono cienie, grę świateł… i w sumie byłoby na tyle. No ale nie można bardzo czego się czepiać: mamy końcówkę obecnej generacji, a sama gra wygląda naprawdę dobrze. Dodatkowo wtrącę się z porównaniami do PES 2020 (który w sumie zmienił swoją nazwę i nie ma co się oszukiwać, jest głupia XD). Według mnie nie ma tak że FIFA jest ładniejsza graficznie albo PES. Obie te gry są świetne graficznie. Żadna z nich nie jest od siebie gorsza, one są po prostu inne- inne spojrzenie artystyczne na grę (chociaż Konami mogło sobie darować kilka grafik przed premierą, one były paskudnie wykadrowane i wycięte bez ładu i składu, co możecie zobaczyć na jednym zdjęć na naszym fanpage). Wracając do tematu generacji: można wyciągać z Frostbite 3 więcej, ale… Po co? W końcu przy PS5 oraz Xbox Scarlett EA Sports musi zrobić efekt WOW jak zrobili to w 2013 (a zapewne już pracują nad wersją next gen i bardzo dobrze wiedzą co w niej już zamieszczą). Z drobnostek… bardzo fajny nowy scoreboard. Prosty, minimalny, UNIWERSALNY. Pasuje chyba do każdej ligi, dzięki zmiennym kolorom i dwóm wersjom przedstawiania składu jest po prostu inny dla większości z lig. Fajne, w szczególności że nie każda liga ma full wypas licencje jak angielska czy niemiecka…  A dla nich samych fajne są te grafiki przy menu przedmeczowym. I tutaj się przyczepie: akurat to mogli zrobić dla każdej z lig, nie powinno być problemem stworzenie ich w ciągu dnia nawet dla stażysty. No ale nie czepiajmy się, bo nie ma o co. W tej grze są rzeczy do których bardziej idzie się doczepić.

Choćby o tryb kariery (i tu mała prywata- po ograniu gry uznałem że może warto poczekać do pierwszej łatki, no ale w końcu taka gra wyszła na premierę). Kurczę, mnóstwo zmian. Tutaj kreator menedżera, tutaj konferencje, wywiady, morale…
A na końcu wychodzi że wszystko to tak naprawdę kosmetyczne, mało wnoszące do samej kariery zmiany (które wyglądają fajnie, fakt, ale EA: NIE TEGO CHCIELIŚMY) a sama kariera jest po prostu zepsuta. No bo jak określić Manchester City spadające z ligi w pierwszym sezonie, czy Legię w finale LE? Top drużyny grają w karierze rezerwami. O ile wcześniej taki błąd występował czasami, to teraz problem jest rozdmuchany do niebotycznych rozmiarów. W karierę nie da się po prostu na ten moment grać przez ten jeden (być może drobny, wymagający poprawy 3 linijek kodu) błąd. Niestety, samo EA podaje że kariery nie da rady poprawić w pierwszym patchu. Smutne.

Gameplay… no jest zwolniony to prawda. Czy jest lepszy? No w sumie… Ciężko określić. Ja bardzo dobrze się bawiłem na samym początku FIFY 19, gdzie te przewrotki szalały jak głupie, ale czuło się to „Joga Bonito”. Teraz czuć większa taktykę na boisku niż wtedy, ale jednocześnie… Kto grał z was w FIFA 2005? Gameplay jednej i drugiej gry ma dwie wspólne cechy:  Pierwsza to celownik przy wolnych (tutaj przemodelowany, trudniejszy i co najważniejsze: fajniejszy. W FIFA 2005 był po prostu za łatwy. On był beznadziejnie łatwy. Do dziś wspominam jak wbiłem Petrovem 90 ovrl dając się sfaulować w okolicy 20 metra i strzelając nim po 2-3 wolne na mecz) a druga to beznadziejnie łatwe wychodzenie na pozycje rzucając piłkę na dobieg. Jezu, jak ci obrońcy w momencie naciśnięcia przycisku nie wiedza co zrobić nawet na najwyższych poziomach trudności to jest poezja. Dosłownie naciśnięcie przycisku odpowiedzialnego za podanie na dobieg blokuje rozum obrońcom przeciwnika. No i to moja bardzo sugestywna opinia (nie wiem, może stałem się lepszym graczem :D) ale poziom trudności w grze bardzo się obniżył. Czasem wychodziłem z gry i sprawdzałem czy aby na pewno ja gram na klasie światowej, czy aby na pewno przypadkowo nie przełączyłem na amatora albo początkującego. No nie wiem czy to na pewno tak powinno wyglądać.

Miało być słowo o Ultimate Team. Wstrzymam się. Są nowe tryby, nowe rodzaje gry, nawet można ustawić sobie bandy, kibiców itd… ale nie o to chodzi. To są fajne nowości. Te opcje z kibicami są kosmetyką, ale mi się cholernie podobają. Jednakże. FUTa nie da się ocenić na początku. Nie wiadomo jak to wszystko potoczy się na rynku, jak EA będzie tym rynkiem sterować wydając karty… W sumie skłaniam się coraz bardziej do zdania że FIFY powinno się recenzować 2-3 miesiące po premierze. Wtedy dopiero można powiedzieć coś więcej o tej grze.  I zapewne tak zrobię- napiszę update do tej recenzji w okolicach Bożego Narodzenia. Bo obecne dywagacje i tak rozbijają się o błędy.

Na koniec zostawiłem sobie tryb, w którym najbardziej pokładałem nadzieje- Volta (w sumie wolałbym nazwę Street, ba- ja w rozmowie potocznej używam częściej nazwy Street). No i… dobra.
Odrzućmy tryb fabularny. Jest krótki, miałki i średni. Ale kto gra w FIFE dla fabuły, ludzie ? 😀 Po historii Huntera nie powinno już nic powstać. Mam ogólnie wrażenie że EA nie do końca wiedziało jak zorganizować wprowadzenie do Volty. Niepotrzebnie- tryb Volta to FIFA 20 na małym boisku, tyle że bez zmęczenia. I to jest jej największa zaleta, jak i wada. Nie zrozumcie mnie źle- w Voltę w całej FIFIE gra się najfajniej. To jest świetna rozrywka. Tylko że istnieje coś takiego jak FIFA Street (ta ostatnia, z 2012, nie te trzy wcześniejsze ;p). I po prostu gameplay Volty do tej ze Streeta zwyczajnie się nie umywa. Nie ma tego funu. Jest dobrze, ale nie aż tak dobrze jak kilka lat temu na starej konsoli.  Za to podoba mi się mechanizm werbowania najlepszych piłkarzy z przegranych drużyn. W sumie ogólnie Volta World jest fajnie przemyślanym trybem. I według mnie powinno się na nim zaprzestać. Opowieść fabularna z Volty- out.  No i szkoda że nie skopiowano bardziej wariackich trybów rozgrywki ze Streeta, typu Panna Rules. Wtedy naprawdę byłby szał :D.  Mam nadzieję że również w następnej edycji zostanie bardziej rozbudowana Liga Volta Online, bo ma spory potencjał zagrozić FUTowi (i oby, bo FUT paradoksalnie trochę niszczy tę grę). Fajnie że też jednak można zagrać w Volcie prawdziwymi drużynami. Szkoda że tylko mecze towarzyskie. Taka ekstraklasa na boisku 5 vs 5, mmmm.

Taki ostatni przedostatni akapit zostawiam dla muzyki. Soundtrack w FIFA był zawsze ważną jej częścią, często ją kompletnie ratował przed upadkiem. 11 lat temu, przy takiej FIFIE 08 czy EURO 2008 w wersji PC muzyka była najmocniejszym plusem gier. Niestety, w pewnym momencie muzyka w FIFIE z bardzo ważnego elementu stała się po prostu brzęczkiem w menu, w tle. Była dobra, ale nie kopała po czole jak wtedy. A jak jest teraz? Teraz jest bardzo dobrze. Oczywiście, są piosenki których tu w sumie nie powinno być (a co najgorsze, za taką piosenkę uważam „Que Calor” Major Lazera, która jest.. wiodącym motywem gry), ale takie piosenki są zawsze. Jedyne co można zarzucić, to że za mało jest takich utworów, które mają „kopa”. I w tym momencie już wam mogę przewidzieć jedno- w FIFA 21 będzie jeden z nowych utworów Kasabiana. Nie pytajcie skąd wiem ;D.

Ciężko ocenić tą grę, więc też nie wiem czy to jest dobra recenzja, czy bardziej moje luźne przemyślenia. Na pewno najbardziej krytyczna moja opinia o tej grze od lat. Nauczony też poprzednimi wersjami, wiem że nie ma sensu oceniać tej gry teraz- ona zaraz może zrobić zwrot o 180 stopni (jak zrobiła to w zeszłym roku) i pół recenzji można spokojnie wyrzucić do kosza. Także mimo dosyć sporej krytyki tegorocznej gry wstrzymuje się z ostateczną oceną- FIFA 20 przeszła pewne przeobrażenia na wielu płaszczyznach. Jedynie wstyd dla developerów że o wielu błędach było wiadomo już przy becie no i nie zrobiono z nimi nic. To naprawdę jest bardzo słabe zachowanie względem graczy. Coraz częściej słychać, że gracze nie zamierzają już kupować każdej części, a na przykład co drugą.

Quo Vadis, FIFO?